Awantura o Codemasters

W połowie listopada dowiedzieliśmy się, że Take-Two poszło na zakupy. Miało paść na Codemasters i kiedy wszyscy już byli zadowoleni do akcji wkroczył nowy gracz. Wydawca który postanowił przebić ofertę ludzi odpowiedzialnych za serię GTA oraz Red Dead Redemption ma bardzo niechlubną historię wchłaniania firm. Electronic Arts słynie z wielu rzeczy. Jedną z nich jest fakt, że przejmowane ekipy bardzo szybko dopada rozłam, tworzenie coraz gorszych tytułów oraz ewentualne zamknięcie. Czy taki sam los czeka brytyjskie studio?

Od Robin Hooda do Dirta.

Młodszym graczom Codemasters pewnie kojarzy się głównie z seriami gier opartych o licencję Formuły 1 czy Dirta. Jednak osoby nie tyle starszej daty, co mające trochę więcej doświadczenia w grach na pewno kojarzą wiele marek. Hity sprzed lat jak Micro Machines, Dizzy czy Big Nose the Caveman. Jest to jedna z tych firm, które w moim życiu były od zawsze na rynku i ciężko mi pojąć wizję świata w której nie będzie oczekiwania na ich nowe tytuły. I to mimo faktu, że ostatnie F1 w które grałem więcej to była edycja z 2015 roku.

Trzeba jednak pamiętać, że dochodzą tutaj kwestie licencji, które zapewne przeskoczą do EA razem z wykupieniem Codies. Aktualnie licencja na F1 jest w rękach Codies do 2025 roku co sprawia, że w tym tunelu jest światełko. Nie wydaje mi się aby Elektronicy zrezygnowali z wydawania co roku kolejnych edycji. Niestety dla fanów rajdów samochodowych sprawa nie ma się już tak różowo. Nie spodziewam się tak drastycznych ruchów ze strony zarządu EA. Nawet patrząc na to, że DIRT nie jest oparty na żadnej większej licencji. Jednak jestem niemal pewien, że pewna część developerów dostanie nowy przydział na czym ucierpi Dirt. Praca nad poprawą modelu jazdy w Need for Speed brzmi sensownie. Jakby nie patrzeć czasy największej świetności ta seria ma daleko za sobą.

Co dalej?

Czy przejęcie studia przez Take-Two byłoby czymś lepszym? Wydaje mi się, że tak. Wydawcy GTA podobnie jak EA to firma mocno stawiająca na mikropłatności. Mimo to bardziej przychylnie patrzę na kogoś kto lata temu przejął mało znane studio Rockstar i na jego fundamentach zbudował praktycznie całą swoją potęgę. Znajdą się oczywiście głosy, że nieważne kto z tej dwójki by został nowym właścicielem to i tak Codies by źle skończyło. Jest w tym trochę prawdy. Takie przejęcia niestety często kończą się rzuceniem do kosza wszystkiego za co do tej pory gracze kochali daną firmę.

Wychodzi na to, że 12 lat po tym jak Codemasters sprzątnęło sprzed nosa EA ich grę o Formule 1 nastąpi nieoczekiwany zwrot akcji. Całość czeka jeszcze na finalizacje ale przebicie oferty o 200 mln to sporo. Czy za kilka lat czekają nas bardzo smutne informacje o likwidacji studia?