Grajdełko#3 – Żegnaj 2020

Rok 2020 zapamiętamy na długo, pewnie nie tak, jakbyśmy chcieli go zapamiętać. Z wiadomych względów liczba koncertów została zminimalizowana do zera, lecz dzięki temu artyści mogli popracować w spokoju nad nowym materiałem i pod tym względem rok 2020 w mojej ocenie dostarczył. Wyszło wiele wspaniałych płyt, które miałem szczęście wysłuchać i jeszcze więcej, które piętrzą się na stosie tych odłożonych na później. Bez dłuższego wstępu, poniżej trzy utwory, które zadebiutowały w tym roku i rozbrzmiewały na moich słuchawkach:

It Is What It Is – The Antlers
It Is What It Is (SP) (2020)

Czasem zdarza się tak, że zespoły lub piosenki kojarzą nam się z konkretnymi osobami. Razem z nimi je poznaliśmy, słuchaliśmy lub ktoś prostu polecił nam coś, co zostało z nami na dłużej. Takie zespoły zostają już w naszej pamięci na zawsze, będąc nierozerwalnie związane z daną osobą. The Antlers jest jednym z takich zespołów, trzymanym blisko serca.

The Antlers to indie rockowa grupa pochodząca z Nowego Yorku. Została założona przez Petera Silbermana, początkowo jako solowy projekt, później przekształciła się w kilku osobowy zespół. Skład z czasem się zmieniał, lecz zawsze za muzykę i tekst odpowiadał sam Silberman.

The call could’ve been answered
The wall would’ve been questioned
The fall should’ve been prevented
But it is what it is

Tekst możemy zrozumieć jako próbę pogodzenia się ze swoją przeszłością – z decyzjami jakie podjęliśmy i tym jaką drogą poszliśmy w życiu. Widząc to gdzie jesteśmy, można poczuć chęć cofnięcia się w czasie i wybrania innych decyzji, które mogłyby nas zabrać w lepsze miejsce. Jest to jednak niemożliwe i trzeba się pogodzić z naszą przeszłością, ponieważ nie jesteśmy w stanie zmienić wyborów, które podjęliśmy. Autor wskazuje, aby żyć teraźniejszością, próbując nie popełniać wcześniejszych błędów.

Piosenka ma jednak drugie dno – polityczne. Stanowi przytyk do prezydenta Stanów Zjednoczonych i krytykuje prezydencką administrację. Prowadzą do tego słowa it is what it is, które zostały powiedziane przez Trumpa, na prośbę o skomentowanie coraz gwałtowniej zwiększającej się liczby ofiar śmiertelnych COVID-19.

Emotions DancingFrankie Stew and Harvey Gunn
Emotions Dancing (SP) (2020)

Mój 2020 upłynął w duże mierze pod dźwiękami brytyjskiego hip-hopu. Nie mam pojęcia dlaczego i jak to się stało, tak samo jak nie rozumiem wielu innych rzeczy, które działy się w tym roku. Izolacja wpłynęła na to, że zaczęliśmy więcej myśleć o naszym życiu, głównie retrospektywnie. Miało to wydźwięk w twórczości wielu artystów, którzy w mojej opinii do pisania tekstów zaczęli pochodzić w bardziej osobisty i szczery sposób.

Jednym z moich większych odkryć zeszłego roku był duet Frankie Stew and Harvey Gunn. Pochodzą oni z Brighton i mają już na swoim koncie pięć długo grających albumów. Wykonują hip-hop, powolny i czasem rytmicznie nie oczywisty. To co mnie w nim zachwyca to silny i pełen emocji wokal.

Utwór jest próbą zrozumienia i zmierzenia się z aktualnymi wydarzeniami, tymi na świecie, jak i tymi w prywatnym żuciu autora. Pandemia spowodowała, że coraz więcej czytamy o tym co się dzieje na świecie i staramy się za tym wszystkim nadążyć. Nie powoduje to jednak, że nasze życie spowalnia. Życie coraz częściej stawia nas w trudnych sytuacjach, szczególnie teraz, a my w pocie czoła musimy decydować o sprawach, które tak często nas przytłaczają. Tak samo jak w poprzednim utworze zaczynamy powątpiewać w decyzje, które nas doprowadziły do tego gdzie jesteśmy, aczkolwiek w utworze Emotions Dancing dostajemy stanowczy sprzeciw ku temu. Autor nigdy nie cofnąłby się w czasie. Jest świadomy jakim był wcześniej człowiekiem i to z nim chce konkurować, aby stawać się coraz lepszym. Według autora jedyna zdrowa rywalizacja to walka z samym sobą.

If I could go back and change me
I would never do it
Only compete within myself
So I’m never losing

Tytułowy taniec emocji dzieje się w naszych głowach za każdym razem, kiedy spędzamy czas z bliską dla nas osobą. Czujemy radość, szczęście, ale też czasem smutek i złość. Kiedy jesteśmy nieszczęśliwi i rozpamiętujemy nasze porażki, zaczynamy podchodzić do wszystkiego w co raz bardziej oschły i beznamiętny sposób.

long story shortTaylor Swift
evermore (2020)

Oszukałbym sam siebie, gdybym nie umieścił tutaj Taylor. Wszystkie utwory które wybrałem w tym zestawieniu były podyktowane tym, co tak naprawdę słuchałem w 2020 i nie mógłbym tutaj przemilczeć albumu evermore. Dla Taylor Swift rok 2020 był pracowity: wydała dwa albumy (folklore i evermore), które zostały bardzo ciepło przyjęte przez recenzentów, a jeszcze cieplej przez fanów.

Szczególnie do gustu przypadł mi evermore i dopiero czytając informacje o albumie dowiedziałem się, że za produkcję odpowiadał Aaron Dessner doskonale znany z zespołu The National.

Taylor w swojej muzyce lubi podrzucać wątki biograficzne, nie inaczej jest w long story short opowiadającym o jej najgorszych decyzjach ostatnich kilku lat. Nie interesuję się życiem gwiazd, więc nie mam pojęcia co przeskrobała, ale widocznie nie jest z tego specjalnie dumna ;). Pomimo tego nadal w teście można odnaleźć treści bardziej uniwersalne, które możemy odnieść do naszego życia.

Past me
I wanna tell you not to get lost in these petty things
Your nemeses
Will defeat themselves before you get the chance to swing

Wszystkie te trzy utwory mają jeden wspólny temat: myślenie o przeszłości i jaka by nie była, pogodzenie się z nią. Nie ma sensu rozpamiętywać tego co było, bo to tylko historia. Trzeba żyć teraz i myśleć o przyszłości. Wszystkiego dobrego w roku 2021 😉

Standardowo wszystkie utwory można posłuchać na playliście: